Żoliborz doprowadza mnie

Rehabilitant Wrocław |Kolarstwo szosowe |Farby lateksowe

„Żoliborz doprowadza mnie do szału. Nigdy tak się nie
wlókł. Wreszcie jestem przy Słowackiego. Pędzę przez podziemia, żeby to już nigdy więcej! Obijam się o ściany piwniczne, o ludzi, jestem na schodach. Salamandra oddaje mi fotokopie
— Będzie coś jeszcze
— Nie wiem, kochana. A gdzie córka
— U koleżanek.
Pewnie na punkcie, chociaż to taka smarkata dziewczyna. Schody, piwnice, tramwaj. Cztery przesiadki. Już jestem — po dwóch godzinach — u Kamili. Jest tu także i Maria. Obie zdenerwowane, mówią, że mam czekać na kurierkę z Krakowa. Siadam. Okazuje się, że nie tu, lecz na punkcie. Dobrze się składa, bo to moja elektryczna kolejka. Mam do dwunastej trochę czasu. Jadę do pani Marii Stolarkowej na Leszno.
— Jest Zbyszek, Jurek
—Ach, moja droga! Zbyszka już dawno nie ma, poszedł. Jurek dopiero co poleciał jak na pożar. Nawet czapki nie wziął. Jakiś kolega go zawołał i popędzili. Czy oni wiedzą, co to jest matka
— Niech się pani nie martwi. Wrócą.
Rozmawiamy jeszcze o doli matek, o doli dzieci, całujemy się; biegnę do tramwaju. Teraz do Leona. Drzwi zamknięte. Piszę kartkę do Romana, jeśli będzie mógł, niech przyjdzie na dwunastą do poczekalni. Słowo daję, że już zapomniałam jak Roman wygląda. Wciskam kartkę w szparę.“(12)

<<<< - Oczyszczaniem polskiej partii | Wypuściła z ramion zabitego >>>>

edukacja |Materace Tempur |domki mazury